Augustowska
Wczoraj była niedziela i w kanonicznej cerkwi KGB odbyło się uroczyste przekazanie ikony Matki Boskiej Augustowskiej armii rosyjskiej. Armię reprezentował generał Denaturow, to znaczy Wiktor Wasiljewicz Zołotow, w rzeczywistości dowódca Rosgwardii (czyli kontynuacji formacji zbrojnej NKWD, a nie Armii Czerwonej) . Wręczał ikonę agent Michajłow, pseudonim sceniczny Cyryl.
Matka Boska Augustowska miała się objawić żołnierzom rosyjskim w czasie I wojny światowej w nocy z 13-14 września 1914, wskazywać ręką zachód i obiecywać zwycięstwo nad nacierającymi Niemcami. Zdarzyło się to pod Augustowem, tak tym naszym Augustowem, o którego nocach śpiewać będzie potem Maria Koterbska. I rzeczywiście w bitwie, jaka niebawem rozgorzała, Rosjanie pokonali wojska kajzera Wilhelma II, a z 52 kozaków świadków objawienia podobno nikt nie zginął, co jak na pola bitewne rzeźni zwanej I wojną światową, może rzeczywiście zakrawać na cud.
Na nic zdałby się cud, gdyby korespondenci wojenni nie opublikowali go w prasie. O objawieniu augustowskim po raz pierwszy napisano w gazecie "Birżewyje wiedomosti" (Wiadomości giełdowe) z 8 października, a obszerny artykuł pojawił się w czasopiśmie "Niwa" 9 listopada wraz z pierwszą wersją ikony autorstwa Iwana Iżakiewicza. Moglibyśmy całe to wydarzenie zrzucić na karb typowej dla początków I wojny światowej hurra-imperialnej postawy, którą tak zręcznie scharakteryzował Jarosław Haszek w przypadku Austro-Węgier.
Jest jednak jeszcze jeden aspekt sprawy. Otóż w praktyce kościelnej istnieje procedura weryfikacji tzw. objawień maryjnych, ponieważ mogą one mieć charakter halucynacyjny, urojony czy nawet demoniczny. Stąd słynne w latach 80. objawienia na działkach w Oławie uznano ostatecznie nie za polski Lourdes czy Fatimę, ale wynik niestabilności psychicznej ich rzekomego świadka.
O wiele istotniejsze od pseudo-objawień opartych na złudzeniu, są jednak objawienia demoniczne, w których "piękna pani" przekazuje treści nie mające nic wspólnego, czy wręcz sprzeczne z dogmatami chrześcijaństwa. Ot choćby, że Bóg sprzyja zabijaniu żołnierzy jednego imperium przez żołnierzy drugiego imperium w wojnie, której jakkolwiek byśmy nie naginali rzeczywistości nie sposób nazwać sprawiedliwą. Czy cud augustowski był takim właśnie objawieniem demonicznym? Z racjonalistycznego punktu widzenia mógł być wymysłem propagandy wojennej, teatrzykiem, w którym aktorzy-naturszczycy odegrali swoje role. Mógł być też halucynacją zbiorową, przerażonych wojną i własnym położeniem żołnierzy. Jeśli jednak dopuszczamy wiarę w świat nadprzyrodzony i wszechmocnego, wszechwiedzącego Boga, to cud augustowski wydaje się pochodzić od złośliwego trickstera Lokiego, który bawi się ludzką mierzwą. Kto inny niż demon miałby bowiem zachęcać żołnierzy do zabijania innych w bezsensownej wojnie? Kto inny niż demon miałby zachęcać Rosjan do składania ofiary krwi w 1914 r.? Efektem tej hekatomby będzie bowiem demoniczna bolszewicka rewolucja i unicestwienie instytucji Kościoła w Rosji. Efektem pól bitewnych I wojny światowej będzie bolszewickie ludobójstwo i Zagłada Żydów dokonana przez oszalałych ze strachu przed bolszewizmem Niemców i ich sojuszników.
Są różne subtelne metody rozstrzygania o naturze objawień, znane teologom i egzorcystom. Jedna jest natomiast zrozumiała także dla profanów. Otóż w wizjach demonicznych piękna pani ma zawsze ukryte stopy, ukryte pod suknią lub w chmurze, na której stoi. W chrześcijańskiej symbolice Maria stopami depcze węża, uosobienie Szatana, stąd są one w wizjach uznanych za prawdziwe (Fatima) zawsze widoczne. Demon natomiast stroni od jakiegokolwiek imitowania stóp, a może nie ma dość mocy na ich wykreowanie. Szczegóły pozostawmy specjalistom, symbol stóp jest jednak tak istotny, że wizja z Medjugorje - Gospy z niewidocznymi stopami, nie przestaje być przez wielu odrzucana jako demoniczna.
A jak jest w przypadku ikony augustowskiej? Pierwotna jej wersja i wiele wersji późniejszych przedstawia kobietę z dzieckiem na ręku, stojącą na chmurze. Z niewidocznymi stopami lub tylko jedną stopą (a może kopytem) wysuniętym spod szaty. I niezależnie od tego, czy jesteśmy osobami religijnymi i dopuszczamy działanie złego ducha, czy też racjonalnymi agnostykami i wyjaśnienia szukać będziemy w głęboko ukrytych w podświadomości archetypach, nie sposób pozbyć się wrażenia, że ikona augustowska jest emanacją zła. Jest zachętą do niesprawiedliwej, agresywnej wojny, najeźdźczej wojny (bo co niby robili Rosjanie pod Augustowem?). Jest szczuciem ludzi do działań, których konsekwencją będzie upadek ich ojczyzny, wiary, miłości i nadziei, czas chaosu, bestialstwa i ludobójstwa. Prawdziwość objawienia uznała rosyjska cerkiew 31 marca 1916 r., a za rok już nie było cesarstwa rosyjskiego. Święto ikony ustanowił patriarcha "Drozdow", pseudonim sceniczny Aleksy II w 2008 r., gdy planowano pierwszą zewnętrzną wojnę Federacji Rosyjskiej, inwazję na Gruzję.



Komentarze
Prześlij komentarz