Azande
W Europie straszliwa wojna, a tymczasem Afryka uwalnia się spod dziedzictwa kolonializmu. 9 lutego, a więc już dobry miesiąc temu, po 117 latach restytuowano Królestwo Azande. W 1905 r. Brytyjczycy zamordowali ostatniego króla tego państwa imieniem Gbudue. Pozbawieni swego państwa Azande, zostali rozdzieleni między trzy mocarstwa - Wielką Brytanię (Sudan), Francję (Ubangi-Szari) i Belgię (Kongo). Trzech zaborców, skądś to znamy. Teraz prawnuk ostatniego króla Atoroba Peni Rikhito Gbudue został uroczyście koronowany na władcę odrodzonego królestwa w prowincji Zachodnia Ekwatoria w Sudanie Południowym. To tylko niewielka część ziem zamieszkałych przez Azande, można więc powołane do życia królestwo nazwać Piemontem tego narodu. Pozostaje im zjednoczyć pobratymców z dwóch upadłych państw postkolonialnych, Republiki Środkowej Afryki i Demokratycznej Republiki Kongo.
Inne narodowości zamieszkujące prowincję Zachodnia Ekwatoria już zapowiedziały, że nie uznają restytuowanego królestwa, jednak Azande nie przejmują się mniejszościami. W epoce przedkolonialnej Azande dominowali w regionie, skutecznie opierając się arabskim handlarzom niewolników. Przez sąsiednich Nuerów zwani byli Niam-Niam "wielkie żarłoki" co było aluzją bynajmniej nie do apetytu na banany, bataty czy kassawę. Jednak dziś jest to bardzo obraźliwe słowo na N., którego nie wolno wobec Azande używać.
Król Atoroba Peni Rikhito Gbudue jest żarliwym katolikiem, ceremonia koronacyjna zawiera jednak wiele przedchrześcijańskich tradycji ludu Azande.
Produkt krajowy brutto Sudanu Południowego w 2021 r. wynosił 230 USD na osobę, na rok 2022 przewiduje się wzrost gospodarczy 36%, co przyprawić może o zawrót głowy nawet liderów światowej ekonomii Chiny i Polskę. Głównym źródłem dochodów tego państwa są koncesje na wydobycie ropy naftowej, której złoża występują wszędzie, tylko nie w prowincji Zachodnia Ekwatoria, od 9 lutego Królestwo Azande. Reaktywowane królestwo pozostanie więc częścią wspólnego obszaru gospodarczego Sudanu Południowego.

Komentarze
Prześlij komentarz