Czukcze
"Siedzi Czukcza na pływającej krze lodowej. Nagle tuż obok wynurza się rosyjski okręt podwodny otwiera się klapa i wychodzi bogato przystrojony medalami rosyjski oficer i pyta:
- Czukcza, przepływał tędy amerykański okręt?
- No przepływał.
- A w którą stronę popłynął?
Na to Czukcza spokojnie: - Na południowy wschód.
- Ty się nie wymądrzaj, tylko pokaż ręką gdzie!"
Czukcze są dziś w Polsce kojarzeni głównie z rosyjskimi dowcipami o Czukczach. W rzeczywistości historia tego paleosyberyjskiego narodu może być dowodem, że Dawid może sobie latami radzić z agresywnym Goliatem. Musi tylko niezłomnie pragnąć wolności i umieć korzystać z warunków geograficznych swego kraju. W tym przypadku polarnej Czukotki na kresach kontynentu azjatyckiego.
ɬəɣʔorawətɬʔat czyli "Prawdziwi Ludzie" po raz pierwszy zetknęli się z Moskalami w 1642 r., kiedy ci zaprowadzali system jasaczny nad rzeką Ałazeją. Jasak (słowo mongolskiego pochodzenia, podobnie jak i cały system państwowy Moskwy przed czasami Piotra I) był to podatek w naturze (futrach soboli, lisów, wiewiórek itp.) płacony od łuku (dorosłego myśliwego) przez zniewolone ludy syberyjskie. Gwarancją posłuszeństwa myśliwych z tajgi był system amanatu, czyli przetrzymywanie w moskiewskich ostrogach (otoczonych palisadą fortecach) rodzin tychże myśliwych. Jakikolwiek bunt czy nawet niewyrobienie normy w dostawach futer kończyło się egzekucją.
Gdy więc w 1642 r. Moskwa skutecznie zmuszała do jasaku Jukagirów znad Ałazei, Czukcze nie mniej skutecznie ostrzelali z łuków łodzie najeźdźców i przez trzy dni ścigali ich aż się znudzili. Po kilkunastu latach Moskale wrócili i założyli na granicach Czukotki Anadyrski ostrog w 1660 r. przeznaczony do ujarzmienia Czukczów. Miejscowa kozacka załoga była jednak realistami i trzymała się jak najdalej od Czukczów, ujarzmiając inne narody Północy - Koriaków, Kamczadałów czyli Itelmenów.
"Prawdziwi Ludzie" z obrzydzeniem skonstatowali, że ich sąsiedzi stali się niewolnikami, zaczęli więc napadać na nich ze wzmożoną siłą, a na tych terenach Czukcze słynęli jako wojownicy. W 1702 r. załoga moskiewska ponaglana przez przerażonych Jukagirów nie mogła już dłużej dekować się w fortecy i wyruszyła na ekspedycję karną do kraju Czukczów. Najpierw spalili małą osadę i wymordowali jej mieszkańców, potem pokonali 300 wojowników z lokalnego szczepu, a potem przyszło 3000 Czukczów i kozacy z wielkimi stratami uciekli z powrotem do Anadyrskiego ostrogu..
Mijały lata i sprawą Czukczów zainteresowała się centrala. Senat z Petersburga wydał w 1727 r. nakaz poddania pod rosyjską władzę tych ludów Północy, które nie uznają niczyjej władzy. I niech wreszcie zaczną płacić jasak. Przez sto lat eksploatacji Syberii populacja lisów, soboli i wiewiórek znacznie się zmniejszyła i poszukiwano nowych terenów do pozyskania futer. Zadanie do wykonania otrzymali kozacki ataman Afanasij Szestakow i major dragonów Dmitrij Pawłucki, wnuk polskiego jeńca wojennego Jana Pawłuckiego, który po dymitridach nie wrócił do kraju ale osiadł w Tobolsku na moskiewskiej służbie. Pawłucki dowodził już prawdziwym wojskiem, dragonami "litewskiego spisu", zorganizowanym i wyszkolonym na modłę wojska Rzeczypospolitej i składającego się w większości z "Litwinów", czyli Polaków, Bialorusinów, Czerkaszeninów, Niemców, Szwedów czy Tatarów.
Na wstępie Szestakow i Pawłucki pokłócili się i każdy wojował z Czukczami osobno. Zakończyło się to dla Szestakowa klęską i śmiercią w starciu z "Prawdziwymi Ludźmi". Jak tylko Szestakow poległ, jego podwładni zrabowali jego rzeczy, co było normą, oraz podprowadzili dziesiątki najcenniejszych futer z jasaku przeznaczonego dla cara, co było potworną zbrodnią w Moskwie. Pawłucki zaprowadził porządek i rozpoczął walki z Czukczami. W prowadzonych przez niego ekspedycjach zginęło ponad 3000 wojowników, czyli ponad połowa populacji. "Prawdziwi Ludzie" początkowo nie radzili sobie ze swoimi oszczepami i strzałami o kościanych grotach z moskiewskimi muszkietami i armatami. Ale w końcu przestali atakować ławą jak Zulusi Brytyjczyków pod Isandlwaną, nauczyli się taktyki walki partyzanckiej i Moskale okazali się bezradni. W 1747 r. w bitwie z Czukczami poległ Pawłucki, a jego oddziały z powrotem zamknęły się w anadyrskiej twierdzy.
W folklorze Czukczów zachowały się wspomnienia o tych zmaganiach lat 1732-1747. Pawłucki przeobraził się w demona śmierci, a Moskale zaczęli być traktowani inaczej niż syberyjscy sąsiedzi pogardzani przez Czukczów, "Prawdziwych Ludzi". Moskale awansowali do rangi "Prawdziwych Anty-Ludzi".
W 1763 r. do Anadyrskiego ostrogu przybył nowy dowódca Friedrich Plenisner, ze szlachty kurlandzkiej. Jako racjonalny człowiek Zachodu polecił przynieść sobie księgi przychodów i rozchodów. No i wyszło mu, że przez 100 lat funkcjonowania twierdza kosztowała Rosję 1 381 007 rubli 49 kopiejek, a przychodu z futer było aż 29 152 rubli 54 kopiejki. Plenisner złożył więc wniosek o likwidację placówki. Katarzyna II była również racjonalna, ostrzyła sobie zęby na ziemie Rzeczypospolitej, Turcji i Szwecji, przystała na tę propozycję i w 1771 r. Rosjanie ewakuowali się z twierdzy. Czukotka była znów całkowicie wolna od ryzyka ich najazdów.
Oczywiście Rosja nie może sobie pozwolić na taką kompromitację, jak utrata terytorium. Ubłagano więc Czukczów, żeby jednak uznali poddaństwo rosyjskie. A nic nie będą musieli robić. Podatek w futrach zapłacą kiedy zechcą i w jakiej ilości zechcą. Na ich ziemi nie pojawi się żaden rosyjski urzędnik. I może rozważą uprzejmie, żeby futra przekazywać na sprzedaż rosyjskim, a nie francuskim, brytyjskim kupcom. W 1778 r. Czukcze zgodzili się zostać poddanymi Katarzyny II. Rosjanie postawili słup graniczny i zniknęli. Swobodę Czukczów oficjalnie potwierdzały carskie ukazy z 1822 i 1885 r. W 1889 r. polski lekarz Leon Hryniewiecki założył w miejscu dawnej fortecy nowe miasto Anadyr. Jako punkt handlu z Czukczami, broń Boże nie urzędowego nadzoru.
Nawet zwycięscy Czukcze doświadczyli jednak uroków ruskiego mira. Od Moskali i ujarzmionych przez nich rdzennych narodów Kamczatki zarazili się alkoholizmem i syfilisem, czuwańską czy rosyjską chorobą. Do końca istnienia caratu ich ziemie znajdowały się poza kontrolą władz rosyjskich.
W bolszewickiej Rosji w 1930 r. utworzono Czukocki Okręg Autonomiczny i właściwie dopiero w przededniu II wojny światowej przystąpiono do kolektywizacji czukockiego życia gospodarczego. Powstały kołchozy hodowców reniferów i spółdzielnie produkcyjne łowców ssaków morskich.
Aż do czasów powojennych Czukcze zachowali jednak sporo swobody, o czym świadczy legenda miejska z czasów Związku Sowieckiego, że Czukcze wyprawili się przez Ocean do Ameryki, najechali eskimoską wioskę na Alasce, co o mały włos nie doprowadziło do III wojny światowej. Czukcze słynęli bowiem z porywania ludzi i zmuszania ich do niewolniczej pracy w swoich osadach. Inna legenda miejska opowiadała o nauczycielce z Kamczatki, komsomołce, którą porwali Czukcze. Potwierdzenie w archiwach partii bolszewickiej znajduje natomiast informacja, że Czukcze stali się przedmiotem obrad Biura Politycznego w czasach stalinowskich. Otóż przeprawiali się oni przez Cieśninę Beringa na Alaskę, a następnie po powrocie szerzyli propagandę anty-radziecką, że jakoby w sklepach w USA wszystko można kupić. Moskwa podjęła więc decyzję o budowie strażnic wzdłuż całego wybrzeża Czukotki, żeby ukrócić te podróże.
Dziś liczba Czukczów wynosi około 15.000 ludzi, czyli mniej więcej tyle samo co w XVII wieku. Co więcej ponad 70% z nich używa na co dzień języka czukockiego. W tym samym czasie wiele innych ludów syberyjskich wymarło lub wymiera. Takich Czuwańców jest 900, utracili swój własny język i dziś mówią tylko po rosyjsku, albo po czukocku.
Od lat 30-tych do zapisu języka czukockiego używa się cyrylicy. O ile jednak pozostałe ludy paleosyberyjskie były analfabetami przed pojawieniem się sowieckich nauczycieli, o tyle czukocki hodowca reniferów Tenewil wymyślił w latach 20. XX w. samodzielnie ideograficzne pismo do zapisu własnego języka. Obowiązek szkolny w Związku Sowieckim dopiął tego, czego nie byli w stanie zrobić wcześniej żołnierze. Odbieranie dzieci rodzicom i wysyłanie do szkół z internatem przerwało naturalne przekazywanie rodzimej kultury z pokolenie na pokolenie, prowadziło do rusyfikacji dzieci. Model sprawdzony w szkołach dla Indian i Eskimosów w Kanadzie. I tak jednak kultura czukocka należy dziś do najbardziej żywotnych wśród rdzennej ludności Syberii. Dawid wciąż nie uległ Goliatowi.

Komentarze
Prześlij komentarz