Leopoldina

 

Dzisiaj moja Alma Mater uroczyście otwiera po remoncie perłę barokowej sztuki, jaką jest Aula Leopoldina. Przy okazji odbędę się różne uroczystości i wydarzenia.
Skoro odrestaurowaliśmy aulę, to może odrestaurujmy także dwie dość istotne kwestie. Po pierwsze, w zaproszeniu do wzięcia udziału w Transkrybathonie Leopoldyńskim (kto ciekaw co to, niech klika i czyta), kilkukrotnie pojawia się określenie Akademia Leopoldyńska, jako rzekoma nazwa tego pierwszego uniwersytetu we Wrocławiu, założonego przez cesarza Leopolda. Tymczasem w rzeczywistości nasza uczelnia nigdy nie nosiła takiej nazwy. Sama bulla fundacyjna wyraźnie podaje nazwę - Universitas Wratislaviensis lub Universitas Leopoldina. I takie nazwy były w użyciu oficjalnym. Na założonej w 1702 r. uczelni nie było jednak wydziału medycznego, a tylko teologiczny, filozoficzny i prawa kanonicznego. Brakowało prawa cywilnego i medycyny. Z tego też powodu, sporadycznie niektórzy autorzy nazywali ówczesny uniwersytet wrocławski Academia Leopoldina Societatis Iesu, czyli jednak uczelnia niższej rangi niż paryska, lowańska, wiedeńska, ingolstadtiańska, praska wymienione dla przykładu w bulli założycielskiej. Ta uszczypliwość została w pruskiej historiografii przerobiona w "oficjalną" nazwę uczelni założonej w 1702 r., żeby podkreślić niższość cesarskiej akademii wobec pruskiego uniwersytetu, powołanego do życia w 1811 r., jako spadkobiercy prawdziwego uniwersytetu we Frankfurcie, luterańskiego ma się rozumieć, a nie katolickiej podróbki uniwersytetu, zaordynowanej przez cesarza i zleconej do wykonania jezuitom. I nawet jeśli dziś dla nas Academia Leopoldina brzmi zaszczytnie, to chyba jednak nie będziemy uczelni naszych kolegów z Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu, nazywać Akademią Ekonomiczną, bo to celowa deprecjacja ich Alma Mater, nawet jeśli brzmi po łacinie.
 
Po drugie, Aula Leopoldina ozdobiona jest ośmioma obrazami z portretami osób zasłużonych dla powstania Universitatis Wratislaviensis. Siedem z nich zostało skradzionych w 1997 r. a potem odzyskanych. Złodzieje nie skradli jedynie portretu papieża Urbana VIII. Problem w tym, że w tych siedmiu skradzionych portretach tylko trzy (cesarzy Ferdynanda I oraz III i księcia Lotaryńskiego) oryginalnie zdobiły Aulę Leopoldyńską, Otóż zamiast portretu rektora Franciszka Wenzla, pierwotnie znajdował się portret papieża Klemensa XII, w miejsce Fryderyka II, króla Prus, oryginalnie był cesarz Rudolf II, w miejsce hrabiego Karola von Hoym - biskup wrocławski Filip Ludwik von Sintzendorf, w miejsce pruskiego kuratora von Cramera - generał zakonu jezuitów Franz Retz. Może warto by odprusaczyć Aulę Leopoldyńską i przywrócić jej pierwotny cesarski majestat. Oczywiście pruskie podróbki oryginałów mają swoją wartość historyczną, dlatego powinny być wraz z portretem Bolesława Bieruta wyeksponowane w Muzeum Uniwersyteckim jako świadectwo pogmatwanych dziejów Uniwersytetu Wrocławskiego.
 

 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Lista audycji kanału Gościwit Malinowski – Podcast INTERPRETACJE

Na Ukrainie

Gościwit